Na konserwatywnych punkach wykopali prawdziwą perełkę: blog Lecha Wałęsy na generacji gadu-gadu. Naprawdę coś niesamowitego. Nasz były prezydent zamieszcza na nim wszystko co mu wpadnie w ręce: wyniki swoich badań laboratoryjnych, zdjęcia u okulisty, programy swoich wyjazdów, zdjęcia z bardziej lub mniej znanymi osobami, wycinki z gazet na swój temat, zdjęcia z otwarcia przedszkola i informacje, że bierze 60 tys zł za śniadanie.
Najlepsze są jednak jego mądrości:
Jaśnie Pan Prezydent o in vitro:
IN VITRO
I ja popełniłem grzech przez ignorancję przepraszam .
DZIĘKUJĘ Ojcom kościoła że mi przypomnieli zasady , podstawy mojej wiary ,ale też i wykazali większą wiedzę w temacie In vitro .
Kiedy zapoznałem się cokolwiek więcej z tematem .in vitro i przypomniałem sobie podstawy mojej wiary .
Przepraszam opowiadając się jednocześnie całkowicie i w pełni popieram stanowisko Ojców mojego Kościoła w sprawie In vitro .AMEN.
Jaśnie Pan Prezydent o katastrofie smoleńskiej:
Obecny stan ocen i zasług w przybliżonych procentach na katastrofę Smoleńską moralno faktycznie według mnie wygląda tak .
1 . Udział w całości Jarosława Kaczyńskiego oceniam na 55%
2 . Lecha Kaczyńskiego na 30%
3 Generalna Andrzej Błasik 10%
4 . Załogę samolotu na 3%
5 . inne okoliczności i zdarzenia 2%
Jaśnie Pan Prezydent odpisuje tygodnikowi NIE w sprawie wywiadu:
Michał Marszał;
Re: Prośba o wywiad - tygodnik "NIE".
Zgoda pod warunkiem dostarczenia mi wcześniej ,,oryginalne odcięte ucho Urbana" Waszego szefa .Pozdrawiam LW
Ostatnio Newsweek zamieścił obszerny artykuł o tym jak to polskie nastolatki pokochały sex za pieniądze. Nie był zresztą pierwszy: Gazeta Wrocławska, Wyborcza. Wirtualna Polska natomiast twierdzi, że gimnazjaliści uciekają z lekcji aby uprawiać sex w toaletach.
Też chodziłem kiedyś do gimnazjum czy liceum i jakoś z takimi sytuacjami się nie spotkałem. Owszem była jedna co się woziła ze starszymi chłopakami. W trzeciej klasie gimnazjum to nawet niektóre pary zaczęły się "to" robić (przynajmniej tak twierdziła cholernie zazdrosna szkolna opinia publiczna). Sam wzorowym uczniem nie byłem. Zdarzało mi się wplątać w bójkę, napić się piwa w miejskim parku, uciec z lekcji aby zapalić papierosa w kabinach maszyn budowlanych, które stały na terenie starych radzieckich koszar. Baaa... nawet miałem kolegów co trawkę palą (sam nie popalałem, bo trawka jako symbol rasta była dla mnie "ideologicznie zła").
Nie sądzę, aby przez te kilka lat sytuacja aż tak się zmieniła. Nastoletnie prostytutki, słoneczka czy seks w szkolnych kiblach to naprawdę margines.
Zresztą moja matka jest nauczycielką w gimnazjum i jakoś też nie opowiada o takich sytuacjach (co nie znaczy, że nie biadoli o niewychowanych uczniach palących papierosy pod szkołą czy uczennicach, które wyglądają tak jak by malowały sobie oczy farbkami plakatowymi, które zostały im z poprzedniej szkoły.
Co nie zmienia faktu, że ten margines to bardzo chwytliwy temat. Seks, w dodatku z małolatą. Polańskiego też to kręciło i marnie skończył.
Banda baranów udających dziennikarzy nie widzi jednej rzeczy: skoro oni to pokazują jako norma to w końcu młodzież też przyjmie takie zachowania za normę.
Jestem zażenowany ignorancją historyczną Polaków. Dlaczego nie mówią głośno o sprawach oczywistych i celowo przemilczają pewne fakty? Wszak na II WŚ ginęli nie tylko Polacy czy Żydzi ale też Niemcy. Setki tysięcy moich rodaków zginęło na frontach wojny. Dlaczego się nie mówi o Oświęcimiu? Dlaczego przemilcza się los pomordowanych tam niemieckich strażników? Czemu im nikt nie stawia krzyża? Dlaczego potępia się ludzi którzy tylko wypełniali swoje obowiązki? Większość z nich była w głębi serca dobrymi ludźmi. Mieli żony i dzieci! Dlaczego się nie mówi o tym, że ich dzieci zostały pomordowane, a ich żony zgwałcone?
Apeluję o pojednanie. I postawienie jeszcze jednego krzyża na terenie byłego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Krzyża pojednania. Na cześć pomordowanych tam moich rodaków, którzy tylko wykonywali swoje obowiązki. I niech nikt nie waży się protestować.
Michael W.
To mówię jako Niemiec. Jako Polak jest mi po prostu cholernie wstyd, za tą szopkę którą dzisiaj nam nasze "elity" odstawiają.
Słuchałem sobie ostatnio muzyki na yt od Boehse Onkelz zaczynając i od pliku do pliku trafiłem na taki smaczek:
Otóż okazuje się że dzielni niemieccy żołnierze "oddali hołd" swojemu zmarłemu koledze wykorzystując piosenkę zespołu Stahlgewitter. To jeden z najbardziej znanych niemieckich zespołów neonazi (nie mówię o nacjonalistach jak Sleipnir tylko o prawdziwych neonazi odwołujących się bezpośrednio do ideologii Adolfa Hitlera).
Jak widać duch w narodzie nie ginie. :)
Unsere Fahne ist das Leid.
Unsere Fahne ist der Eid.
...czyli o tym jak doprowadziłem pracowników wrocławskiego MPK na skraj załamania nerwowego.
Wrocławskie MPK solidną firmą nie jest. Autobusy jeżdżą jak chcą, kursów jest za mało, ludzie się cisną w zatłoczonych tramwajach bez klimatyzacji, kanary zamiast sprawdzać bilety kiboli i cyganów skrupulatnie sprawdzają czy dzieciaki z podstawówki mają legitymacje, a kierowcy zachowują się jak by ich pojazdy były uprzywilejowane. Z nonszalancją wymuszają pierszeństwo, przejeżdżają na czerwonym świetle tamując ruch, a kierunkowskazu używają chyba tylko jak policja za nimi jedzie.
Kilka dni temu, kiedy autobus zajechał mi drogę tak, że musiałem gwałtownie hamować i o mało nie miałem dzwona z samochodem z tyłu chciałem napisać skargę do MPK.
Wczoraj miałem podobną sytuację. O 17. 40 autobus wymusił na mnie pierwszeństwo i zarysował mi lusterko, kołpak zderzak i błotnik. Pani kierowca nawet się nie zatrzymała. Dużych uszkodzeń nie mam - rzekł bym, że naprawa mogła by się zamknąć w umyciu i wypolerowaniu samochodu, ale nie jestem człowiekiem, który zostawia sprawy tak o. A już napewno jeżeli chodzi o MPK.
Zjechałem na parking i zadzwoniłem na policję. Poradzili mi, żebym zadzwonił Nadzoru Ruchu MPK. Tak też zrobiłem. Zapowiedzieli, że będą do 15 minut przyjechali po 40. Wysiadło dwóch wyjątkowo niesympatycznych panów z pretensjami, że nie mogli mnie znaleźć, że nie mogli mnie znaleźć i czemu nie zostałem na miejscu zdarzenia. Odciełem się, że nie było gdzie zaparkować - miałem zresztą rację, bo bym utrudniał ruch.
Pojechałem z nimi do zajezdni - na własny koszt. Wsiadł ze mną jeden z tych przesympatycznych panów i kazał mi się jechać za autobusem (który zresztą nie włączał kierunkowskazu - inspektor udawał zdziwionego tym faktem). Całą drogę mnie wypytywał o szczegóły i próbował mi wmówić, że lusterko złożyłyłem i rozwaliłem sam na parkingu.
Dojechałem. Inspektorzy znowu twierdzili, że prubują ich oszukać. Wytłumaczyłem im, że mogę nawet zasymulować na komputerze trajektorie skrętu autobusu przegubowego. Po długich rozmowach pani kierowca zgodziła się napisać oświadczenie. Miała poważny problem z czytaniem ze zrozumieniem dlatego spisywanie potrwało z dobrą godzinę. Problem zaczął się kiedy poprosiłem, aby mi okazali dokumenty autobusu, abym mógł sprawdzić czy dane się zgadzają. Inspektor na mnie naskoczył, że oni nie mogą okazać, że " co ja jestem z NIK-u? trzeźwość chcę sprawdzać? stan techniczny?" Trwałem przy swoim, a pani kierowca zmieniła zeznania i chciała wzywać policję. Inspektor wyrwał mi podpisaną ugodę z rąk. I czekaliśmy przez półtorej godziny na policję.
W tym czasie zebrała się zakładowa komisja wszystkowiedzących kierowców i inspektorów nadzoru ruchu. Może tylko dwóch z nich zachowywało się w stosunku do mnie normalnie. Reszta rzucała tekstami: "Od trzydziestu lat tu pracuję i nie spotkałem się z kimś takim jak pan", "To jego wina. Daję 99.9%", "A bo trzeba było przepuścić". Niektórzy nie mogli się powstrzymać od wulgaryzmów skierowanych w stosunku do mnie. "Przyjedzie policja i powie: panie w ch** chcesz nas zrobić".
Specjalnie nie przejmowałem się tym. Czytałem książkę. Policja przyjechała - orzekła winę kierowcy autobusu. Specjalnie się nawet nie zastanawiali. Załatwiliśmy sprawę ugodowo. Nie chciałem już drążyć dalej, bo to pani, która kierowała autobusem miała by jeszcze większe problemy. Chociaż po 4 godzinach bez wody, w zaduchu miałem zamiar nawet sprawę skierować do sądu.
Zwyciężyłem. Podczas tej sytuacji wyszła bezczelność, chamstwo i brak znajomości przepisów kierowców MPK.
Na koniec krótka rozmowa z inspektorem:
-"Nie można było tak od razu?"
-"Ja mógł bym być twoim dziadkiem! Przez 30 lat nie spotkałem się z czymś takim."
-"Ale na szczęście nie jest pan. Do widzenia."
Na okładce najnowszej płyty rockowego zespołu Apteka pojawił się sam prałat Jankowski. I to jak! Mierzy do nas z pistoletu niczym Bogusław Linda w Psach. "W imię zasad skurwysynu!".
Nie wiem jaki cel miał Kodym umieszczając to zdjęcie na okładce tej płyty, ale stwierdził w wywiadzie dla portalu trojmiasto.pl, że zgodę na publikację uzyskał. (Schorowany prałat mówi, że nic sobie takiego nie przypomina.)
Lubię Aptekę. W przeciwieństwie do wielu innych zespołów potrafi sprowokować inteligentnie i dając do myślenia. Jeżeli taką samą okładkę by zrobiła Pidżama Porno czy Analogs wydźwięk tego był jednoznaczny i nikogo by nie zszokował bardziej niż Madonna wisząca na krzyżu czy Nergal zjadający psią kupę. No może z tą psią kupą trochę przesadziłem, ale zespoły na których Behemoth w początkach kariery się wzorował podobne akcje miały.
Takie zestawienie w przypadku Kodyma, który twierdzi, że prałat jest dla niego autorytetem i to wielki człowiek daje do myślenia.
Może nie jest to humor najwyższych lotów, ale pokazuje, że konserwatywny beton też może być na luzie. Czemu tylko Napieralski może wyginać się jak idiota w rytm disko polo śpiewanego przez dwie pozbawione talentu muzycznego (ale z pewnością niepozbawionych innych talentów) bliźniaczki.
W zasadzie nie mieliśmy zbyt wielkiego wyboru w pierwszej turze: dwóch faworytów nudnych jak flaki z olejem, polski Obama próbujący ukryć pod tęczowymi slipami swoje czerwone dupsko i trochę planktonu: inteligentny oszołom, udający ludowca oportunista, opalony wieśniak, błądzący z głową chmurach antykomunista i błądzący z głową w chmurach komunista.
Dlaczego każdy z "wielkiej trójki" próbował wmówić nam, że prezydent powinien być przeciętny?
Komorowski przedstawia się jako nudny przeciętniak, którego żona co dzień obiera kartofle, a w niedziele wybierają się całą rodzinką do kościoła na 13. Wracają, jedzą rosół i schabowego i oglądają Taniec z gwiazdami.
Kaczyński próbuje nadrobić swój brak żony kreując się jako opiekuńczy syn i dobry wujek. Dzień codzienny Kaczyńskiego w oczach Polaków również nie wygląda za ciekawie. Wstaje rano idzie do sejmu rządzić partią. Wraca późnym wieczorem odwiedzając po drodze matkę, a w wolnych chwilach czyta pewnie jakąś nudną książkę i głaszcze kota, który siedzi mu na kolanach.
Napieralski próbował się pokazać jako młody nowoczesny... nudziarz. Próbował się wbić w młodzieżowy mainstream, ale nie widział, że robi to gorzej od Dody. Może niektórym się to podoba, ale Doda, Wiśniewski i Feel też mają swoich fanów.
Ja czekam na kandydata innego pokroju.
Owszem zasługi Kaczyńskiego i Komorowskiego w walce z komuną są bezsprzeczne. Ale mój ojciec też walczył z komuną, jak wszyscy jego koledzy i miliony innych ludzi. Też bym walczył jak bym przeżywał młodość w tamtych czasach. To, że oni robili to na wyższym szczeblu w niczym nie czyni ich lepszych od reszty.
Jak zatem powinien wyglądać według mnie idealny kandydat na prezydenta?
Pierwszą kwestią jest wykształcenie. Ludzie bez wyższego - tacy jak Wałęsa (mimo swoich zasług) czy Kwaśniewski (mimo ładnego uśmiechu) nie powinni takiego stanowiska piastować. Zdobycie dyplomu magistra nie jest czymś z czym nie poradził by sobie normalny człowiek, a tym bardziej człowiek, który chce startować na urząd prezydenta.
Nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że najlepszym kandydatem był by absolwent np. prawa. Ja dużo chętniej widział bym na tym stanowisku inżyniera. Dlaczego? Na studiach technicznych nie uczą jak manipulować ludźmi tylko wymagają konkretów.
Sprawa druga: nieskazitelny wizerunek. Ktoś kto był w przeszłości karany albo był umoczony w jakieś dziwne układy powinien być skreślany w przedbiegach.
Kolejna rzecz. Niezależność. O ile Kaczyński jest człowiekiem o którym można powiedzieć "sterujący", a nie "sterowany" to Komorowski to zwykła marionetka swoich partyjnych kolegów. Prezydent powinien być przywódcą, autorytetem swojego otoczenia. Sytuacja kiedy jakieś polityczne środowisko wystawia na to stanowisko postać drugoplanową i niewyrazistą nie powinna mieć miejsca. Świadczy to tylko o tym, że ktoś nie traktuje nas - wyborców poważnie.
I wreszcie sprawa najistotniejsza. Pasja. Z chęcią bym widział na fotelu prezydenckim człowieka który coś osiągnął. Nie mówię tu o napchanym portfelu czy mercedesie. Chodzi mi o nonkonformizm. Zrobienie czegoś tylko dla własnej satysfakcji. Wyzwanie. Przepłynięcie Northwest Passage kanadyjką, zdobycie Mount Everest czy przejechanie Syberii na wrotkach.
Myślę, że człowiek, który podjął w życiu jakieś wielkie wyzwanie nie musi udowadniać siły swojego charakteru.
A bieganie ze strzelbą po lesie czy hodowla kotów takim wyzwaniem nie jest.
Na kogo lewicowi wyborcy powinni głosować w II turze?
na Komorowskiego - przeciwko perspektywie IV RP
16.1%
na Kaczyńskiego - przeciwko neoliberalizmowi PO
49.3%
na żadnego z nich - to kandydaci prawicy
34.5%
Wziąwszy pod uwagę, że portal lewica.pl odwiedzają "świadomi" lewicowcy wciąż pozostaje pytanie na kogo zagłosuje te pozostałe 10% Polaków, którzy zagłosowali w pierwszej turze na Napieralskiego?
Ja obstawiam, że zostaną w domu. W ich nawrócenie się i zagłosowanie na "zagrożenie dla demokracji" nie wierzę. A co do Komorowskiego - nie zagłosują na niego z tych samych powodów dla których kiedyś tak się zmobilizowani przeciwko Kaczyńskiemu.
Ja tylko czekam jak któryś pisowiec wyciągnie jakieś stare zdjęcie Najjaśniejszego Namiestnika jak chodził w skarpetkach do sandałów. To by było dla niego takie typowe.
Jeżeli by zacząć analizować kto na kogo głosował wyniki nie były by tak różowe dla Komora. Nie potrafił przyciągnąć nawet młodych. Studenci byli mocno podzieleni.
Dla "przyszłości narodu" po socjologii (i kierunkach pokrewnych wyłączając historię) wybór był jeden. Młodzi, wykształceni dalej myślą, że świat ich potrzebuje. A los Polski leży w ich rękach. Ba... w przeciwieństwie do nas ONI rozumieją co dzieje się na świecie.
Polibuda raczej Komora pogrzebała. Nawet nie z niechęci do samego smutnego gajowego co do jego wyborców z grupy opisanej wyżej. "Jesteśmy zbyt głupi by na niego głosować".
Mit jakiejś strasznej polaryzacji społeczeństwa strzelił. IV RP nikogo już nie straszy, a jedynym twardym elektoratem jaki został PO to więźniowie. Onet:
Najlepszy wynik uzyskał Komorowski - 75,4 proc. poparcia. Drugi był Napieralski, który uzyskał 6 proc., a na Kaczyńskiego zagłosowało 4,9 proc. osadzonych.
Mnie specjalnie nie grzeje kto tym prezydentem zostanie. Jak już byli Wałęsa i Kwaśniewski, a świat się nie zawalił - nie zawali się i teraz. Kaczyński spokorniał. Dobrze. Już mnie nie odrzuca jego retoryka inkwizytora, a Komorowski... no cóż - jak wygra będzie miał jedyną i niepowtarzalną okazję zatopienia Platformy. Więc będzie dobrze.
Żygać mi się chce jak słyszę Afganistan, Irak. Pewnie za dwa lata będę miał ten sam odruch na słowa Korea i Iran. Może Wenezuela. Jak to śpiewała Anita Lipnicka: "wszystko się może zdrarzyć, gdy głowa pełna marzeń", a kto wie jakie marzenia o polach naftowych ma w swojej czarnej, lewackiej główce Obama...
Misje w Iraku i Afganistanie to kompletna porażka. Militarna, polityczna i ekonomiczna. Talibowie nie przepędzeni, wizy nie zniesione, a i jakiś specjalnych gratyfikacji finansowych od Amierikanów za pilnowanie glinianych domków w Afganistanie nie mamy.
Zginął polski żołnierz. Tak jak piętnastu poprzednich. Wojna to wojna. Z definicji się ludzie na niej nawzajem zabijają, co podejrzewam, że nigdy się raczej nie zmieni. Obowiązkiem naszego rządu jest uczcić jego pamięć, wypłacić pomoc rodzinie dla której jest to prawdziwa tragedia, a nie jak dla polityków "papierowa". W końcu ileś jeszcze tych żołnierzy w wojsku mamy, a jako iż był szeregowcem - nie duża strata dla naszych sił zbrojnych. Nie, żebym podejrzewał naszych polityków z jednej czy z drugiej strony o jakąś bezduszność, ale nie sądzę, aby przyjęli to bardziej emocjonalnie niż ja.
Tymczasem zarówno nasz premier jak i pełniący obowiązki prezydenta i kandydat na to stanowisku marszałek sejmu już zaczęli wykorzystywać śmierć naszego żołnierza do swoich celów. wp.pl:
Nadszedł czas, aby zakończyć naszą misję w Afganistanie - powiedział na wiecu w Kielcach Bronisław Komorowski. Dodał, że jako sprawujący funkcję głowy państwa, występuje do rządu z wnioskiem o opracowanie strategii zakończenia polskiej obecności w Afganistanie.
Ha! Akurat... Skoro nie zrobili tego do tej pory nie zrobią i dzisiaj. Jak znam życie będziemy ostatnią armią, która opuści teren Afganistanu i Iraku razem z Amerikanami.
Taką kiełbasę to Bronek może sobie psom rzucać, a nie wyborcom, bo nikt normalny w to nie uwierzy.
W sumie to życzę Bronkowi aby został prezydentem, a wracający z 173 zmiany żołnierze wsadzili mu tą kiełbasę w rzyć.
Najlepsze są jednak jego mądrości:
Jaśnie Pan Prezydent o in vitro:
IN VITRO
I ja popełniłem grzech przez ignorancję przepraszam .
DZIĘKUJĘ Ojcom kościoła że mi przypomnieli zasady , podstawy mojej wiary ,ale też i wykazali większą wiedzę w temacie In vitro .
Kiedy zapoznałem się cokolwiek więcej z tematem .in vitro i przypomniałem sobie podstawy mojej wiary .
Przepraszam opowiadając się jednocześnie całkowicie i w pełni popieram stanowisko Ojców mojego Kościoła w sprawie In vitro .AMEN.
Jaśnie Pan Prezydent o katastrofie smoleńskiej:
Obecny stan ocen i zasług w przybliżonych procentach na katastrofę Smoleńską moralno faktycznie według mnie wygląda tak .
1 . Udział w całości Jarosława Kaczyńskiego oceniam na 55%
2 . Lecha Kaczyńskiego na 30%
3 Generalna Andrzej Błasik 10%
4 . Załogę samolotu na 3%
5 . inne okoliczności i zdarzenia 2%
Jaśnie Pan Prezydent odpisuje tygodnikowi NIE w sprawie wywiadu:
Michał Marszał;
Re: Prośba o wywiad - tygodnik "NIE".
Zgoda pod warunkiem dostarczenia mi wcześniej ,,oryginalne odcięte ucho Urbana" Waszego szefa .Pozdrawiam LW
Macie swój ałtorytet :D