Kandydat na którego czekam
Dlaczego każdy z "wielkiej trójki" próbował wmówić nam, że prezydent powinien być przeciętny?
Komorowski przedstawia się jako nudny przeciętniak, którego żona co dzień obiera kartofle, a w niedziele wybierają się całą rodzinką do kościoła na 13. Wracają, jedzą rosół i schabowego i oglądają Taniec z gwiazdami.
Kaczyński próbuje nadrobić swój brak żony kreując się jako opiekuńczy syn i dobry wujek. Dzień codzienny Kaczyńskiego w oczach Polaków również nie wygląda za ciekawie. Wstaje rano idzie do sejmu rządzić partią. Wraca późnym wieczorem odwiedzając po drodze matkę, a w wolnych chwilach czyta pewnie jakąś nudną książkę i głaszcze kota, który siedzi mu na kolanach.
Napieralski próbował się pokazać jako młody nowoczesny... nudziarz. Próbował się wbić w młodzieżowy mainstream, ale nie widział, że robi to gorzej od Dody. Może niektórym się to podoba, ale Doda, Wiśniewski i Feel też mają swoich fanów.
Ja czekam na kandydata innego pokroju.
Owszem zasługi Kaczyńskiego i Komorowskiego w walce z komuną są bezsprzeczne. Ale mój ojciec też walczył z komuną, jak wszyscy jego koledzy i miliony innych ludzi. Też bym walczył jak bym przeżywał młodość w tamtych czasach. To, że oni robili to na wyższym szczeblu w niczym nie czyni ich lepszych od reszty.
Jak zatem powinien wyglądać według mnie idealny kandydat na prezydenta?
Pierwszą kwestią jest wykształcenie. Ludzie bez wyższego - tacy jak Wałęsa (mimo swoich zasług) czy Kwaśniewski (mimo ładnego uśmiechu) nie powinni takiego stanowiska piastować. Zdobycie dyplomu magistra nie jest czymś z czym nie poradził by sobie normalny człowiek, a tym bardziej człowiek, który chce startować na urząd prezydenta.
Nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że najlepszym kandydatem był by absolwent np. prawa. Ja dużo chętniej widział bym na tym stanowisku inżyniera. Dlaczego? Na studiach technicznych nie uczą jak manipulować ludźmi tylko wymagają konkretów.
Sprawa druga: nieskazitelny wizerunek. Ktoś kto był w przeszłości karany albo był umoczony w jakieś dziwne układy powinien być skreślany w przedbiegach.
Kolejna rzecz. Niezależność. O ile Kaczyński jest człowiekiem o którym można powiedzieć "sterujący", a nie "sterowany" to Komorowski to zwykła marionetka swoich partyjnych kolegów. Prezydent powinien być przywódcą, autorytetem swojego otoczenia. Sytuacja kiedy jakieś polityczne środowisko wystawia na to stanowisko postać drugoplanową i niewyrazistą nie powinna mieć miejsca. Świadczy to tylko o tym, że ktoś nie traktuje nas - wyborców poważnie.
I wreszcie sprawa najistotniejsza. Pasja. Z chęcią bym widział na fotelu prezydenckim człowieka który coś osiągnął. Nie mówię tu o napchanym portfelu czy mercedesie. Chodzi mi o nonkonformizm. Zrobienie czegoś tylko dla własnej satysfakcji. Wyzwanie. Przepłynięcie Northwest Passage kanadyjką, zdobycie Mount Everest czy przejechanie Syberii na wrotkach.
Myślę, że człowiek, który podjął w życiu jakieś wielkie wyzwanie nie musi udowadniać siły swojego charakteru.
A bieganie ze strzelbą po lesie czy hodowla kotów takim wyzwaniem nie jest.

Dobre:
http://www.youtube.com/watch?v=YULpXMK3IEo
Jestem niezależny, trudno mną sterować (nawet mi samemu), jestem poza układami, żadnych związków z komuną (chyba że donosicielstwo w przedszkolu), mam wyższe niepasożytnicze (nie prawnik nie politolog), a co do przejechania Syberii na wrotkach - może być rowerek? :)